[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Wszyscy tak twierdzą.Babka taktwierdzi! - Sorcha uciekła się do ostatecznego argumentu.Madame zignorowała jej protest.- W twoim kraju czeka cię wiele pracy, najpierw jednak musiszpokonać liczne wyzwania.To z kolei się zgadzało.- Pokładaj wiarę w Bogu - ciągnęła Madame - a swą dłoń podajkomuś, kto cię kocha.Znasz już tę osobę.- Chodzi pani o mężczyznę? Widzi pani jakiegoś mężczyznę?Sorcha z uwagą przyjrzała się wnętrzu własnej dłoni, usiłującwyśledzić mężczyznę, o którym mówiła Madame.Zobaczyła jedynieodciski od motyki i łopaty oraz linie przecinające jasną, przesuszoną skórę.120RS Nie dostrzegła tu żadnej postaci.Jedynym mężczyzną, jakiego znała, byłArnou, on zaś jej nie kochał.W każdym razie.nigdy nie okazał, że jąkocha.- Chwyć jego dłoń.Wówczas zaznasz wielkiego szczęścia.Wielkiego szczęścia! - Madame ścisnęła rękę Sorchy.Jednak Sorcha nie mogła przyjąć dłoni Arnou'a - nie tak, jak torozumiała Madame.On był rybakiem z Normandii.Ona zaś księżniczką.- Zapragniesz go zranić, lecz nie czyń tego.Ucz go.Dostatecznie sięjuż nacierpiał.Madame przesuwała palce Sorchy i obserwowała zmiany na jejdłoni, potrząsając głową, jakby litowała się nad owym mężczyzną.Och, dlaczego Sorcha w ogóle się nad tym zastanawiała?Chiromancja była przecież szczytem niedorzeczności.Zabrała rękę.Madame jej nie zatrzymywała.Coś, co Sorcha potraktowałapierwotnie jako grę salonową, urosło do rangi przekazywania jej boskichzamysłów.Mogła uważać sytuację za absurdalną, jednak małe, ciemneoczy Madame pozostały całkowicie poważne.Powątpiewanie na twarzy Sorchy musiało być widoczne, ponieważEveleen poradziła:- Winieneś słuchać Madame.Aż strach bierze, jak ona trafia.- Właśnie - potwierdziła Helen.- Wszakże tym razem z pewnością się myli - oświadczyła Sorcha.-To, co mówiła, po prostu mija się z prawdą.- Przekonamy się, kto ma rację - stwierdziła Madame z uśmiechem,jakby wcale nie poczuła się urażona.121RS - Poza tym - odezwała się figlarnie Helen - pójdę o zakład, żeMadame wie o tobie coś, czego byś się nie spodziewał.- Nikt tu nie przyjmie twojego zakładu - oznajmiła pogodnieEveleen.Madame roześmiała się cicho, ciepłym, głębokim śmiechem, odktórego zatrzęsło się całe jej ciało.Sorcha spoglądała kolejno na rozbawione kobiety.- Znów się ze mnie śmiejecie, a ja nie wiem dlaczego.- Czy jeśli wyjawię ci twój największy sekret, uwierzysz w to, cowyczytałam z twojej dłoni? - zapytała Madame.Madame znała jej największy sekret?- Oczywiście - powiedziała Sorcha, mocniej otulając szyjękołnierzem peleryny.Nachyliwszy się, Madame dotknęła policzka Sorchy.- To przebranie nie zdoła ukryć piękna Waszej Wysokości.- Skąd pani.? - Sorcha podskoczyła.Wpatrzyła się we wnętrze swej dłoni.Nie widziała tu korony anitronu, ani w ogóle żadnej wskazówki na temat jej płci lub przynależnoścido królewskiego rodu.Podetknęła dłoń Madame pod sam nos.- Zobaczyła to pani tutaj?- Wiemy wiele o różnicach między mężczyzną a kobietą -powiedziała Helen.- Eveleen zgadła, żeś dziewczyna.Ja też.Sorcha nosiła męskie odzienie, obniżała głos.Najwyrazniej tyle niewystarczyło.- No dobrze, przejrzałyście moje przebranie - odezwała się.-Dlaczego jednak zwróciła się pani do mnie  Wasza Wysokość"?122RS Eveleen zajęła miejsce w fotelu, a Helen przysiadła na jego oparciu.- Niespełna dwa tygodnie temu odwiedził nas pewien mężczyzna -powiedziała ta druga.- Miał pieniądze i dobrego konia, szybkiego jakwiatr.Ubierał się na czarno i był potwornie brzydki.- Mężczyzna, który.- Socha urwała.- Próbował cię zabić? - dokończyła za nią Madame.- Skąd pani wie?Teraz Sorcha uwierzyła w przepowiednie swej gospodyni.Jakżemogłaby w nie wątpić? Madame rzeczywiście wyjawiała jej największesekrety.- Dużo wypił - podjęła Helen - i zwierzył mi się, że wysłano go, byzamordował księżniczkę Beaumontagne.Postarałam się wydobyć zeńwięcej informacji.- Helen zalotnie spuściła powieki [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • katek.htw.pl






  • Formularz

    POst

    Post*

    **Add some explanations if needed